Sierpień?

Za oknem pada… usiłuję zatrzymać lato…Pogoda oraz widok pięknej, czerwonej jarzębiny podsuwa mi tylko na myśl paletę barw  jesieni. Ulubiony przeze mnie słonecznik, pożeracz czasu, nie pozwala się skupić.

W piętek kolejny wyzwanie. Bukiet z niebieskim phalaenopsis’em…Spoglądam na niego i to co kiedyś sztuczne i okrutne, wydaje mi się na swój sposób urokliwe. Na dwadzieścia dostępnych po wnikliwych porównaniach wybrałam właśnie ten. Stoi na parapecie niczym niebieska “chmurka” na tle szarego nieba w nieświadomości co go niebawem spotka.

image

Poczytałam o barwach, wiele zagadnień typu: koło barw, barwy dopełniające, ciepłe, zimne, chromatyczne, achromatyczne…przypomniało mi o latach studiów. Ten temat był na porządku dziennym, jak chleb powszedni. Ale idźmy dalej tym tropem. Czy wiecie, że barwa niebieska symbolizuje chłód, tęsknotę, zaufanie, szczerość i lojalność oraz melancholię i boskość? A barwa biała, achromatyczna: niewinność, czystość, schludność…hmm.. Moje piątkowe zadanie to połączenie tych dwóch barw w jednym ślubnym bukiecie. Nie mogę się doczekać efektu, zapewne nie mniej niż Panna Młoda.

A wracając do dnia, a już raczej wieczoru dzisiejszego i wspomnianej na wstępie melancholii jesiennej, przypieczętowanej kroplami deszczu za oknem, przedstawiam Wam bukiet Pani Karoliny. Optymistyczny, ciepły pomarańcz na zakończenie.

image

image